złóż zapotrzebowanie na leki o nas zespół
Strona głównaTerapia testosteronem bez wskazań: co mówi badanie na 359 tysiącach mężczyzn

Edukacja · 24 sierpnia 2026

Terapia testosteronem bez wskazań: co mówi badanie na 359 tysiącach mężczyzn

Autor: dr n. med. Rafał Rudzik, kardiolog, ekspert medycyny męskiej i TRT Masz czterdzieści kilka lat i od roku jesteś zmęczony w sposób, którego nie tłumaczy ani praca, ani dzieci, ani zbyt krótki sen.…

dr n. med. Rafał Rudzik·11 min czytania

Terapia testosteronem bez wskazań: co mówi badanie na 359 tysiącach mężczyzn

Autor: dr n. med. Rafał Rudzik, kardiolog, ekspert medycyny męskiej i TRT

Masz czterdzieści kilka lat i od roku jesteś zmęczony w sposób, którego nie tłumaczy ani praca, ani dzieci, ani zbyt krótki sen. Forma stoi w miejscu, brzuch rośnie, nic Ci się nie chce. Ktoś w szatni albo w komentarzu pod filmem rzuca zdanie, które brzmi jak wyjaśnienie wszystkiego: „to testosteron, zbadaj się i weź TRT”. I nagle wydaje się, że problem ma jedno proste rozwiązanie.

Nowe badanie każe się przy tym zdaniu zatrzymać. Nie dlatego, że terapia testosteronem jest zła. Dlatego, że jej bezpieczeństwo zależy od tego, co wydarzyło się przed wypisaniem pierwszej recepty.

Terapia testosteronem bez wskazań: kogo z kim porównano

W 2026 roku w czasopiśmie „eBioMedicine” ukazała się praca oparta na dokumentacji medycznej ze 123 organizacji ochrony zdrowia z kilku kontynentów. Objęła 358 957 mężczyzn w wieku od 30 do 75 lat, którzy rozpoczynali terapię testosteronem.

Najważniejsze jest to, jak zbudowano porównanie, bo od tego zależy sens całego wyniku. Badacze nie zestawili mężczyzn leczonych z nieleczonymi. Podzielili samych leczonych na dwie grupy: tych, u których w dokumentacji był ślad hipogonadyzmu, czyli rozpoznanie niedoboru albo niski wynik testosteronu, i tych, u których takiego śladu nie było. Grupy dopasowano parami pod względem wieku, chorób i innych obciążeń, a potem obserwowano nawet przez dziesięć lat.

Pierwsza liczba, która zwraca uwagę, pada jeszcze przed wynikami. Wśród wszystkich rozpoczynających leczenie 35,4 procent nie miało udokumentowanego niedoboru. Mniej więcej co trzeci mężczyzna dostawał hormon bez zapisu, że go brakuje.

Liczby są wyraźne, ich znaczenie wymaga ostrożności

Zanim padną liczby, jedno wyjaśnienie, bez którego łatwo je źle zsumować. Głównym wynikiem pracy jest złożony punkt końcowy: zawał serca, udar niedokrwienny, zatrzymanie krążenia albo zgon z dowolnej przyczyny. Zgony liczą się więc dwa razy, raz w tym punkcie i raz osobno.

W obserwacji sięgającej dziesięciu lat różnice między dopasowanymi grupami wyglądały tak:

  • złożony punkt końcowy wystąpił u 16,53 procent mężczyzn leczonych bez udokumentowanego niedoboru wobec 11,83 procent leczonych z udokumentowanym niedoborem,
  • zgon z dowolnej przyczyny odnotowano u 10,71 procent wobec 5,99 procent,
  • niewydolność serca u 8,60 wobec 7,23 procent, udar niedokrwienny u 3,84 wobec 3,29 procent, zatrzymanie krążenia u 1,23 wobec 0,95 procent.

Jest w tym szczegół, który mówi więcej niż same odsetki. Zanim badacze dopasowali grupy, to właśnie mężczyźni z rozpoznanym niedoborem byli w gorszym stanie: częściej mieli otyłość, nadciśnienie i przewlekłą chorobę nerek, częściej palili. Mimo to po latach wypadli lepiej.

Autorzy sprawdzili swoje wyniki na kilka sposobów. Powtórzyli analizę, licząc zdarzenia dopiero od dziewięćdziesiątego dnia leczenia, żeby odciąć to, co wykryto tuż po włączeniu leku. Powtórzyli ją po wykluczeniu chorych na cukrzycę. Powtórzyli też w wersji ostrzejszej, w której do grupy z niedoborem wchodzili wyłącznie mężczyźni z co najmniej dwoma udokumentowanymi niskimi wynikami testosteronu. Za każdym razem różnica w głównym punkcie pozostawała. Jako kontrolę wzięli zapalenie wyrostka robaczkowego, czyli zdarzenie, które z testosteronem nie ma nic wspólnego, i tam żadnej różnicy nie było.

Dwa wyniki okazały się słabsze niż reszta. Związek z zawałem serca i z zatorowością płucną znikał, gdy liczono zdarzenia dopiero od dziewięćdziesiątego dnia. Warto o tym wiedzieć, bo to pokazuje, gdzie kończy się siła tej pracy.

Czego to badanie nie dowodzi

Uczciwość wymaga wskazania granic, bo temat jest świeży i łatwo pociągnąć go za daleko.

To badanie obserwacyjne, a nie eksperyment. Autorzy piszą wprost, że ich wyniki należy czytać jako związek, a nie jako dowód przyczyny i skutku. Mężczyźni, którym wypisano hormon bez potwierdzenia niedoboru, mogli się różnić od pozostałych czymś, czego dokumentacja nie zapisała: stylem życia, powodem sięgnięcia po lek, częstotliwością kontroli.

Brak wpisu o niedoborze w dokumentacji to również nie to samo co pewność, że niedoboru nie było. Sami badacze nazywają swoją grupę przybliżeniem leczenia niezgodnego z wytycznymi, a nie pomiarem stosowania poza wskazaniami.

Z danych nie dało się odtworzyć dawek, postaci leku, długości terapii ani przerw w leczeniu. Nie wiadomo więc, czy ryzyko rosło wraz z dawką. Badacze podejrzewają, że część różnicy może wynikać ze wzrostu hematokrytu i większej lepkości krwi, ale to hipoteza, nie ustalenie.

Grupy różniły się też długością obserwacji: połowa mężczyzn bez udokumentowanego niedoboru była pod obserwacją krócej niż dwa lata, a w drugiej grupie krócej niż cztery. Autorzy powtórzyli więc analizę na obserwacji uciętej po dwóch latach, żeby porównać podobne okresy, i różnica utrzymała się także tam.

Nie wiadomo też, jak często dzieje się tak w Polsce. Praca opisuje sieć globalną i podaje osobne wyniki dla Stanów Zjednoczonych, Ameryki Łacińskiej oraz regionu Azji i Pacyfiku, ale nie dla naszego kraju.

Dlaczego terapia testosteronem bez wskazań to inna sytuacja niż leczenie niedoboru

Tu trzeba powiedzieć rzecz, którą łatwo zgubić w nagłówkach. Powyższe nie dotyczy mężczyzn, u których niedobór testosteronu został prawidłowo rozpoznany i którzy są leczeni pod kontrolą.

Najmocniejszy dowód w tej sprawie pochodzi z badania TRAVERSE, opublikowanego w 2023 roku w „New England Journal of Medicine”. Wzięło w nim udział 5246 mężczyzn w wieku od 45 do 80 lat, z chorobą serca albo z wysokim jej ryzykiem, z objawami niedoboru i z dwoma oznaczeniami testosteronu na czczo poniżej progu rozpoznania. Połowa dostawała testosteron w żelu, połowa placebo, obserwacja trwała średnio niecałe trzy lata. Poważne zdarzenia sercowe wystąpiły u 7,0 procent leczonych i u 7,3 procent na placebo. Terapia nie okazała się gorsza od placebo.

Nie znaczy to, że nie ma o czym rozmawiać z lekarzem. W tym samym badaniu w grupie testosteronu częściej występowały migotanie przedsionków, ostre uszkodzenie nerek i zatorowość płucna.

Wniosek z obu prac razem jest spójny i mieści się w jednym zdaniu. Ta sama substancja podana komuś, u kogo niedobór potwierdzono badaniami, i podana komuś, u kogo nikt tego nie sprawdził, to nie jest to samo leczenie.

„To badanie nie mówi, że testosteron szkodzi sercu. Mówi, że szkodzi decyzja podjęta bez rozpoznania. W mojej praktyce kardiologicznej widzę to samo co autorzy tej pracy. Pacjenci trafiający na terapię bez dwóch potwierdzonych oznaczeń i bez oceny ryzyka sercowo-naczyniowego to zupełnie inna grupa niż mężczyźni leczeni z prawidłowo rozpoznanym niedoborem. Dlatego w modelu cardio-safe, który stosujemy, kwalifikacja i monitoring hematokrytu, ciśnienia i profilu lipidowego nie są formalnością: to one decydują, czy terapia jest bezpieczna.”

dr n. med. Rafał Rudzik, kardiolog, ekspert medycyny męskiej i TRT

Zmęczenie to najsłabszy powód, żeby sięgać po testosteron

Objawy, z którymi mężczyźni najczęściej przychodzą, są zarazem najmniej swoiste. Brak energii, gorszy nastrój, mniejsza siła, przyrost masy ciała: pod tą listą podpisze się mnóstwo dorosłych po długiej zimie, a przyczyn ma ona kilkanaście.

Pokazało to europejskie badanie EMAS, prowadzone w latach 2002-2009. Kiedy przyjęto rygorystyczne kryteria rozpoznania, czyli równoczesne występowanie co najmniej trzech objawów ze sfery seksualnej wraz z obniżonym stężeniem testosteronu, hipogonadyzm późny stwierdzono u 2,1 procent mężczyzn w wieku od 40 do 79 lat. W przedziale od 40 do 49 lat było to 0,1 procent, w przedziale od 70 do 79 lat 5,1 procent. Co równie ważne, objawy fizyczne i psychiczne uznawane wcześniej za typowe nie wykazały związku z zależnym od wieku spadkiem stężenia hormonu.

Dlatego kolejność postępowania w wytycznych wygląda tak, jak wygląda. Rekomendacje Europejskiego Towarzystwa Urologicznego w polskim opracowaniu Polskiego Towarzystwa Andrologicznego mówią, że przed rozpoczęciem terapii pacjent powinien poprawić styl życia, zredukować masę ciała i poddać się leczeniu chorób współistniejących, a testosteron włączyć dopiero wtedy, gdy to nie wystarczyło, a objawy nadal są obecne. Polskie opracowanie o hipogonadyzmie późnym dopowiada rzecz praktyczną: leczenie choroby współistniejącej, zmiana przyjmowanych leków albo zmiana stylu życia często same prowadzą do znaczącej poprawy.

Kubek kawy, klucze i zegarek na stole o świcie

Zanim padnie recepta: jak wygląda rzetelna kwalifikacja

Charakterystyka Produktu Leczniczego preparatów testosteronu zarejestrowanych w Polsce nie zostawia w tej sprawie pola do interpretacji. Lek „należy stosować wyłącznie u chorych ze zdiagnozowanym hipogonadyzmem, pod warunkiem wykluczenia przed rozpoczęciem leczenia innej etiologii stwierdzanych objawów”, a niedobór „powinien zostać potwierdzony dwoma oddzielnymi oznaczeniami testosteronu we krwi”.

W praktyce rzetelna kwalifikacja obejmuje kilka kroków:

  • Dwa pomiary, nie jeden. Testosteron całkowity oznaczany rano, przed godziną jedenastą, najlepiej na czczo, co najmniej dwukrotnie i najlepiej w tym samym laboratorium.
  • Ustalenie, skąd bierze się niedobór. Oznaczenie LH i FSH pozwala odróżnić hipogonadyzm pierwotny od wtórnego, a to zmienia dalsze postępowanie i czasem prowadzi do rozpoznania innej choroby.
  • Wykluczenie innych przyczyn objawów. Zmęczenie i spadek libido mają wiele źródeł i większości z nich nie leczy się hormonem.
  • Ocena serca i naczyń. Wytyczne zalecają ocenę czynników ryzyka sercowo-naczyniowego przed rozpoczęciem leczenia.
  • Morfologia oraz ocena gruczołu krokowego i piersi. Hematokryt na poziomie 54 procent lub wyższym jest przeciwwskazaniem do terapii, podobnie jak zaawansowany rak gruczołu krokowego i rak piersi u mężczyzny.
  • Rozmowa o planach rodzicielskich. Terapia hamuje wytwarzanie plemników, więc u mężczyzn starających się o dziecko jest przeciwwskazana.

Potem zaczyna się część, o której mówi się najmniej: kontrola. Odpowiedź na leczenie ocenia się po trzech, sześciu i dwunastu miesiącach, a następnie raz w roku, razem z hematokrytem, hemoglobiną i PSA. To nie jest kuracja na jeden sezon.

Czego pacjenci zwykle nie wiedzą

Kilka faktów rzadko pada w rozmowie, a potrafi zmienić decyzję.

Terapia obniża płodność. Podany z zewnątrz testosteron hamuje wytwarzanie plemników. Rekomendacje mówią wprost, że nie wolno go stosować w leczeniu niepłodności męskiej, a u mężczyzn starających się o dziecko jest przeciwwskazany.

Żel przenosi się na innych. Testosteron w żelu może przejść na skórę osoby, z którą masz bliski kontakt, i wywołać u niej niepożądane skutki. Dlatego producent zaleca mycie rąk po nałożeniu, zakrycie miejsca aplikacji ubraniem i prysznic przed kontaktem.

To środek z listy antydopingowej. Charakterystyka leku ostrzega sportowców, że preparat może dać dodatni wynik testu antydopingowego.

Kupowanie poza apteką to loteria. Główny Inspektorat Farmaceutyczny wymienia leki anaboliczne wśród najczęściej fałszowanych preparatów w nielegalnym obrocie i przypomina, że leki na receptę kupuje się wyłącznie w aptekach stacjonarnych.

Najczęstsze pytania

Mam 45 lat i jestem ciągle zmęczony. Powinienem zbadać testosteron?

Tak, warto oznaczyć poziom testosteronu, ale równie ważna jest rozmowa z lekarzem. Zmęczenie ma wiele przyczyn, a niedobór testosteronu jest jedną z rzadszych, więc sam wynik rzadko zamyka sprawę. Umów konsultację, na której ktoś zbierze wywiad, oceni styl życia i przyjmowane leki, a wynik hormonu odczyta razem z resztą obrazu.

Wynik mam prawidłowy, ale objawy zostały. Czy testosteron mi pomoże?

To jest dokładnie ta sytuacja, którą opisuje badanie z „eBioMedicine”, i najsłabsze miejsce dla takiej terapii. Zacznij od diagnostyki różnicowej, czyli od szukania innych przyczyn dolegliwości. Rozpoznanie niedoboru opiera się na objawach i na trwale obniżonym stężeniu hormonu, a charakterystyka leku wymaga wykluczenia innej przyczyny objawów przed rozpoczęciem leczenia. Jeden pomiar niczego tu nie zamyka, bo wytyczne każą powtórzyć oznaczenie.

Jeżeli powtórzone wyniki są prawidłowe, a przyczyny objawów nadal nie widać, można drążyć głębiej. Czasem SHBG jest wysokie, a biodostępny testosteron niski. Opisano też niewrażliwość receptora androgenowego, czyli sytuację, w której tkanki słabiej odpowiadają na hormon mimo prawidłowego wyniku badania. To są kolejne kroki diagnostyki u lekarza, nie powód, żeby sięgać po hormon na własną rękę.

Skoro terapia bywa ryzykowna, to czy niedobór lepiej zostawić w spokoju?

Nie. Potwierdzony niedobór z objawami jest wskazaniem do leczenia, a badanie TRAVERSE nie wykazało w takiej grupie przewagi poważnych zdarzeń sercowych nad placebo. Ryzyko opisane w nowej pracy wiąże się z leczeniem prowadzonym bez rozpoznania, nie z leczeniem niedoboru jako takim.

Czy to znaczy, że testosteron uszkadza serce?

Tego badanie nie mówi. Porównano w nim dwie grupy mężczyzn przyjmujących ten sam hormon, różniące się tym, czy przed leczeniem był w dokumentacji ślad niedoboru. Autorzy podkreślają, że wynik pokazuje związek, a nie dowodzi przyczyny.

Biorę testosteron od kilku miesięcy, kupiony bez recepty. Co teraz?

Umów wizytę i powiedz o tym wprost. Lekarz musi wiedzieć, co przyjmujesz, żeby ocenić sytuację, zlecić badania kontrolne i zdecydować o dalszym postępowaniu. Decyzji o kontynuacji ani o odstawieniu nie podejmuj sam.

Podsumowanie

Badanie opublikowane w 2026 roku w „eBioMedicine” objęło niemal 359 tysięcy mężczyzn leczonych testosteronem i pokazało, że ci, u których przed leczeniem nie było w dokumentacji śladu niedoboru, w obserwacji sięgającej dziesięciu lat wyraźnie częściej trafiali do złożonego punktu końcowego, na który składały się zawał serca, udar niedokrwienny, zatrzymanie krążenia i zgon z dowolnej przyczyny. Ich śmiertelność była niemal dwukrotnie wyższa niż wśród leczonych z udokumentowanym niedoborem. Jest to badanie obserwacyjne, więc opisuje związek, a nie dowodzi przyczyny. Nie podważa przy tym leczenia u osób prawidłowo zakwalifikowanych: tam badanie TRAVERSE nie wykazało przewagi zdarzeń sercowych nad placebo.

Cała różnica rozgrywa się więc przed pierwszą receptą, w gabinecie i w laboratorium. Jeśli objawy, o których tu mowa, dotyczą Ciebie, zacznij od diagnostyki i pozwól komuś spojrzeć na całość, zanim padnie decyzja o leczeniu. A jeśli rozważasz terapię testosteronem, wybierz miejsce, które zaczyna od badań, a nie od recepty. Tak pracuje tesciu.pl: najpierw kwalifikacja, potem leczenie, przez cały czas kontrola.

Bibliografia i źródła:

dr n. med. Rafał Rudzik Zespół Balticmed

Ten artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje wizyty u lekarza. Jeśli objawy Cię niepokoją, skonsultuj się z lekarzem.

Newsletter Balticmed

Podobał się artykuł? Dostawaj kolejne

Nowe teksty naszych lekarzy prosto na skrzynkę, raz na dwa tygodnie. Bez spamu, wypiszesz się jednym kliknięciem.

Chcesz to skonsultować z lekarzem?

Nasi lekarze przyjmują w 18 placówkach w Szczecinie i regionie. Wybierz przychodnię blisko domu i umów wizytę — często jeszcze tego samego dnia.

Znajdź swoją przychodnię

Newsletter

W każdą środę wysyłamy jednego maila o zdrowiu

Artykuły naszych lekarzy, nowe usługi i przypomnienia sezonowe. Bez spamu, wypiszesz się jednym kliknięciem.

Znajdź przychodnię Kontakt