Autor: lek. Karol Klęczar – obesitolog, specjalista medycyny rodzinnej

Chroniczne zmęczenie mimo przespanej nocy, zadyszka na schodach, problem ze skupieniem uwagi – to objawy, które pacjenci najczęściej zrzucają na jesień, stres albo wiek. Morfologia wychodzi „dobra”, więc temat wydaje się zamknięty. Tymczasem morfologia odpowiada tylko na jedno pytanie: czy we krwi krąży dość hemoglobiny. Nie mówi nic o tym, ile żelaza zostało jeszcze w zapasie – a to sprawdza zupełnie inny parametr, ferrytyna, który w standardowym pakiecie badań się nie znajduje.

Wynik badania krwi na biurku, pacjent zaznacza pozycję na wydruku

Dwie pule żelaza – i dlaczego morfologia widzi tylko jedną

Żelazo w organizmie funkcjonuje w dwóch obiegach. Pierwszy pracuje na bieżąco – żelazo związane z transferyną trafia prosto do produkcji hemoglobiny. Drugi to zapas, magazynowany głównie w wątrobie i szpiku, związany z białkiem ferrytyną. To właśnie stężenie ferrytyny w surowicy najlepiej pokazuje wielkość tego magazynu.

Gdy żelaza zaczyna brakować, organizm nie ogranicza od razu produkcji krwinek – najpierw sięga po zapas. Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników opisuje ten proces jako trzy kolejne etapy:

  • Niedobór przedutajony – ferrytyna spada poniżej 30 µg/l, ale żelazo w surowicy, hemoglobina i wielkość krwinek pozostają prawidłowe.
  • Niedobór utajony – ferrytyna spada wyraźniej, obniża się żelazo w surowicy, rośnie transferyna. Hemoglobina i MCV wciąż mieszczą się w normie.
  • Niedokrwistość z niedoboru żelaza – dopiero teraz spada hemoglobina, a krwinki stają się mniejsze i bledsze.

Przez pierwsze dwa etapy morfologia może wyglądać spokojnie, mimo że zapasy są już na wyczerpaniu. Warto też pamiętać, że o niedokrwistości mówimy dopiero przy hemoglobinie poniżej 12 g/dl u kobiet i poniżej 13 g/dl u mężczyzn – wynik 12,1 g/dl jest formalnie w normie i nic nie mówi o stanie magazynu.

Objawy, które łatwo pomylić z przemęczeniem

Objawy niedoboru utajonego są nieswoiste i zwykle trafiają do koszyka „jesień, praca, dzieci”:

  • stałe zmęczenie i senność, gorsza tolerancja wysiłku,
  • problemy z koncentracją i pamięcią, obniżony nastrój, drażliwość,
  • bladość skóry i błon śluzowych, zawroty głowy, kołatanie serca,
  • wypadanie i łamliwość włosów, blade i kruche paznokcie z rowkami,
  • suchość skóry, pęknięcia kącików ust, pieczenie języka.

Randomizowane badanie opublikowane w Canadian Medical Association Journal objęło 198 miesiączkujących kobiet ze zmęczeniem, ferrytyną poniżej 50 µg/l i prawidłową hemoglobiną. Po 12 tygodniach suplementacji żelaza zmęczenie zmalało o 47,7%, w grupie placebo o 28,8%. Różnica jest realna, ale efekt placebo pokazuje jednocześnie, dlaczego o leczeniu decyduje wynik badania, nie samo samopoczucie.

Osobny sygnał to zespół niespokojnych nóg – Amerykańska Akademia Medycyny Snu zaleca u takich pacjentów regularne oznaczanie ferrytyny i rozważenie leczenia żelazem już przy wyniku 75 µg/l lub niższym.

Dlaczego „norma laboratoryjna” ferrytyny bywa myląca

Wynik 14 µg/l na wydruku z laboratorium często nie ma żadnej strzałki w dół, bo zakres referencyjny zaczyna się nisko – zwykle od 10 µg/l u kobiet i 15 µg/l u mężczyzn. Wytyczne kliniczne stawiają jednak granicę wyżej:

  • Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników przyjmuje normę 30–200 µg/l, wszystko poniżej traktując jako niedobór.
  • Brytyjskie Towarzystwo Gastroenterologiczne uznaje, że poniżej 15 µg/l rezerw praktycznie nie ma, a poniżej 30 są niskie.
  • WHO stosuje u dorosłych próg 15 µg/l.

Do tego dochodzi jeszcze jedna pułapka: ferrytyna jest białkiem ostrej fazy i jej stężenie rośnie nieswoiście w stanach zapalnych, infekcjach czy chorobach wątroby. Zwykłe przeziębienie potrafi podnieść wynik do wartości pozornie prawidłowej, mimo realnego niedoboru. Dlatego przy toczącym się stanie zapalnym progi przesuwa się w górę (PTGiP każe wtedy przyjmować dolną granicę 100 µg/l), a pomocne staje się dodatkowo wysycenie transferyny żelazem – wartość poniżej 20% przemawia za niedoborem.

Otyłość jako ukryty czynnik ryzyka niedoboru żelaza

Ten wątek często umyka w rozmowie o zmęczeniu, a z perspektywy obesitologa jest istotny: choroba otyłościowa sama w sobie sprzyja niedoborowi żelaza, niezależnie od diety. Tkanka tłuszczowa, zwłaszcza trzewna, wydziela cytokiny prozapalne, które pobudzają wątrobę do nadprodukcji hepcydyny – hormonu blokującego wchłanianie żelaza w jelicie i jego uwalnianie z magazynów. W efekcie u części pacjentów z otyłością ferrytyna bywa niska mimo pozornie prawidłowej diety, a suplementacja doustna działa słabiej niż u osób bez tego obciążenia, właśnie z powodu podwyższonej hepcydyny.

Dodatkowym czynnikiem jest przebyta operacja bariatryczna – zmniejszone wchłanianie w przewodzie pokarmowym po zabiegu to jedna z najczęstszych, ale i najczęściej pomijanych przyczyn przewlekłego niedoboru żelaza w tej grupie pacjentów. Dlatego u osób chorujących na otyłość, a zwłaszcza po leczeniu bariatrycznym, kontrola ferrytyny powinna być stałym elementem opieki, a nie badaniem „na żądanie” dopiero przy jawnej niedokrwistości.

Kto powinien zbadać ferrytynę

Niedokrwistość z niedoboru żelaza odpowiada za 60–80% wszystkich niedokrwistości, a w Europie Środkowej dotyczy około 10% populacji. Badanie warto rozważyć, gdy objawy się utrzymują, a dodatkowo występuje choćby jedna z sytuacji:

  • obfite lub przedłużające się miesiączki, mięśniaki macicy,
  • ciąża i karmienie piersią – zapotrzebowanie na żelazo rośnie wtedy z 2 mg do nawet 9,5 mg na dobę w trzecim trymestrze,
  • okres dojrzewania i szybkiego wzrostu, bardzo intensywne treningi,
  • dieta bezmięsna lub źle zbilansowana dieta roślinna,
  • przewlekłe stosowanie kwasu acetylosalicylowego, innych NLPZ lub leków przeciwkrzepliwych,
  • celiakia, autoimmunologiczne zapalenie żołądka, stan po operacji bariatrycznej,
  • choroba otyłościowa, zwłaszcza z komponentą przewlekłego stanu zapalnego,
  • krew w stolcu, czarne stolce, nawracające krwawienia z nosa.

PTGiP zaleca dodatkowo, by przy pierwszej wizycie położniczej obok morfologii oznaczać od razu ferrytynę.

Niska ferrytyna to pytanie, nie rozpoznanie

U kobiety miesiączkującej najczęstszym wyjaśnieniem są same miesiączki i zwiększone zapotrzebowanie – w tej grupie choroby przewodu pokarmowego rzadko stoją za niedoborem. Inaczej jest u mężczyzn i kobiet po menopauzie: tu niedobór częściej wskazuje na przewlekłe krwawienie z przewodu pokarmowego i wymaga dalszej diagnostyki, w tym badania w kierunku celiakii, którą stwierdza się u 3–5% osób z niedokrwistością z niedoboru żelaza.

Dlaczego leczenie nie zaczyna się od apteki

Preparaty żelaza są dostępne bez recepty, co kusi, by pominąć diagnostykę. Nie warto tego robić z trzech powodów: samodzielna suplementacja zaciera obraz kliniczny i utrudnia znalezienie przyczyny niedoboru; istnieją realne przeciwwskazania (m.in. stany przeładowania żelazem, ostre infekcje); a dawkowanie wcale nie jest oczywiste – badania Stoffela pokazały, że dawki podawane codziennie podnoszą stężenie hepcydyny, przez co przyswaja się mniej żelaza niż przy podawaniu co drugi dzień. U pacjentów z otyłością ten mechanizm jest dodatkowo wzmocniony przez przewlekły stan zapalny, o którym mowa wyżej.

Leczenie jest też dłuższe, niż większość pacjentów się spodziewa: kontrolną morfologię z ferrytyną wykonuje się po około dwóch tygodniach, ale preparat przyjmuje się jeszcze przez około trzy miesiące po wyrównaniu morfologii – łącznie zwykle 4–6 miesięcy.

„Ferrytyna nie jest badaniem z górnej półki – to jeden z tanich, refundowanych parametrów, który potrafi wyjaśnić miesiące niewytłumaczonego zmęczenia. U pacjentów z chorobą otyłościową szczególnie często to my, lekarze, musimy sami o nią zapytać – bo objawy zmęczenia łatwo przypisać samej otyłości, a nie leżącemu pod spodem niedoborowi.”

Co warto zapamiętać

  • Prawidłowa morfologia nie wyklucza niedoboru żelaza – ferrytyna spada wcześniej i osobno.
  • Ferrytyna może być fałszywie podwyższona przy infekcji lub stanie zapalnym – wynik warto interpretować razem z obrazem klinicznym, nie w oderwaniu od niego.
  • Choroba otyłościowa sama w sobie sprzyja niedoborowi żelaza – przez podwyższoną hepcydynę, niezależnie od diety.
  • Ferrytynę można zlecić w ramach NFZ u lekarza rodzinnego, bez skierowania do specjalisty – nie trzeba za nią płacić prywatnie.
  • Nie zaczynaj suplementacji na własną rękę – dawka, schemat i czas trwania leczenia powinny wynikać z konkretnego wyniku i jego przyczyny.

Podsumowanie

Morfologia i ferrytyna odpowiadają na dwa różne pytania: pierwsza pokazuje, czy brakuje już hemoglobiny, druga – czy kończy się zapas żelaza, co zwykle dzieje się kilka miesięcy wcześniej. Jeśli zmęczenie, wypadające włosy czy kołatanie serca utrzymują się mimo „dobrej” morfologii, warto omówić z lekarzem rodzinnym dodatkowe oznaczenie ferrytyny z tej samej próbki krwi – i nie podejmować leczenia samodzielnie, zanim nie ustali się przyczyny niedoboru. Pacjenci chorujący na otyłość powinni mieć ten temat na radarze szczególnie uważnie.

Bibliografia i źródła

Zapisz się do naszego newslettera

To pole jest używane do walidacji i powinno pozostać niezmienione.
lek. Karol Klęczar

Specjalista medycyny rodzinnej i certyfikowany lekarz leczenia choroby otyłościowej. Posiada doświadczenie w opiece nad pacjentami przewlekle chorymi, szczególnie w obszarze cukrzycy, nadciśnienia tętniczego, choroby otyłościowej oraz zaburzeń depresyjnych. Jako certyfikowany lekarz leczenia choroby otyłościowej prowadzi wielu pacjentów z bardzo dobrymi efektami terapeutycznymi. Jest również inicjatorem projektu POZnaj Depresję, którego celem jest poprawa rozpoznawania i leczenia depresji w podstawowej opiece zdrowotnej. W swojej praktyce kładzie szczególny nacisk na medycynę stylu życia — aktywność fizyczną, zdrową dietę i budowanie trwałych nawyków. Sam stara się być przykładem dla swoich pacjentów i wspólnie z nimi podejmuję zdrowotne wyzwania.