Edukacja · 5 października 2026

Leki GLP-1 a nawyki żywieniowe: co mówią paragony z amerykańskich sklepów

Autor: lek. Karol Klęczar, obesitolog, specjalista medycyny rodzinnej Weź do ręki swój ostatni paragon z zakupów i policz, ile pozycji trafiło do koszyka z głodu, a ile dlatego, że leżały przy kasie, były w…

lek. Karol Klęczar·8 min czytania

Leki GLP-1 a nawyki żywieniowe: co mówią paragony z amerykańskich sklepów

Autor: lek. Karol Klęczar, obesitolog, specjalista medycyny rodzinnej

Weź do ręki swój ostatni paragon z zakupów i policz, ile pozycji trafiło do koszyka z głodu, a ile dlatego, że leżały przy kasie, były w promocji albo po prostu „należały się po ciężkim dniu”. Mało kto lubi tę arytmetykę.

W Stanach Zjednoczonych ten rachunek robią dziś banki i firmy doradcze, bo paragony milionów Amerykanów zmieniły się na tyle wyraźnie, że widać to w prognozach przychodów całej branży spożywczej. Przyczyną są leki nazywane w skrócie lekami GLP-1, stosowane w leczeniu otyłości i cukrzycy typu 2. To nie jest tekst o giełdzie. Chcę Ci pokazać, co te liczby naprawdę mówią, które z nich są pomiarem, a które prognozą, i czego uczą o jedzeniu każdego z nas, także tych, którzy żadnego leku nie biorą.

Dłonie trzymające paragon nad stołem z zakupami: pomidory, rzodkiewki, chleb, jogurt i jajka

Leki GLP-1 a nawyki żywieniowe: skąd bierze się zmiana w koszyku

GLP-1 to hormon, który organizm wytwarza sam, głównie w jelicie, w odpowiedzi na posiłek. Leki GLP-1, na przykład semaglutyd, nie są tym hormonem, tylko agonistami receptora GLP-1: pobudzają ten sam receptor co on i dlatego naśladują jego działanie. Europejska Agencja Leków opisuje to prosto: lek pomaga regulować apetyt, bo nasila uczucie sytości, a zmniejsza ilość jedzenia, uczucie głodu i zachcianki.

To ostatnie słowo najlepiej tłumaczy, co dzieje się później w sklepie. Przy takim leczeniu słabiej odzywa się nie tylko głód, ale też ochota na coś „na ząb”. Efekt widać więc nie tylko na wadze, ale i na paragonie.

Co pokazują liczby z USA i skąd one pochodzą

Wszystkie poniższe dane dotyczą rynku amerykańskiego. Trzy źródła, trzy różne rodzaje liczb.

Ankieta. Firma doradcza FTI Consulting podała na podstawie ankiety wśród 1007 dorosłych Amerykanów, przeprowadzonej wiosną 2026 roku, że leki GLP-1 stosuje około 18 procent dorosłych, rok wcześniej około 14 procent. Dokładnego brzmienia pytania FTI nie opublikowało, a w tym samym materiale, przy grupie wiekowej 35-54 lata, liczy razem osoby stosujące lek obecnie i te, które stosowały go niedawno. Nie wiadomo więc, czy 18 procent obejmuje wyłącznie obecnych użytkowników. To deklaracje uczestników ankiety z marginesem błędu 3 punktów procentowych, a nie dane z recept.

Prognoza. W materiale banku J.P. Morgan z 2026 roku jeden z analityków przewiduje, że leczenie lekami GLP-1 obniży roczne przychody branży żywności i napojów o 30 do 55 miliardów dolarów w latach 2030 do 2034. W tej samej wypowiedzi pada, że konsumenci mają spożywać o 21 procent mniej kalorii i wydawać na zakupy spożywcze o 31 procent mniej. To prognoza, a w publicznym materiale banku nie ma opisu metody, którą ją wyliczono.

Pomiar. Najmocniejsze dane przyniosło badanie naukowców z Uniwersytetu Cornella, opublikowane w grudniu 2025 roku w „Journal of Marketing Research”. Badacze przeanalizowali rzeczywiste transakcje około 150 tysięcy amerykańskich gospodarstw domowych i porównali te, w których ktoś zaczął brać lek, z podobnymi, w których nikt go nie brał. Badanie obejmowało leki działające na GLP-1, także w połączeniu z GIP. W ciągu pół roku od rozpoczęcia terapii wydatki na zakupy spożywcze spadły średnio o 5,3 procent, a w gospodarstwach o wyższych dochodach o ponad 8 procent.

Różnica między 31 a 5,3 procent robi wrażenie, ale nie musi oznaczać, że ktoś się pomylił. Obie liczby liczą co innego: pomiar Cornella obejmuje całe gospodarstwo domowe, razem z domownikami, którzy leku nie biorą, a z krótkiej wypowiedzi analityka nie wynika nawet, czy jego procenty dotyczą samych osób leczonych. Ta różnica dobrze pokazuje jedno: przy każdej liczbie z tego tematu trzeba pytać, skąd się wzięła.

Czego w koszyku ubywa, a czego przybywa

Tu analiza FTI i pomiar Cornella mówią jednym głosem. Najmocniej ubywa przekąsek i słodyczy.

W badaniu Cornella zakupy słonych przekąsek spadły o około 10 procent, a podobnie duże spadki objęły słodycze, wypieki i ciastka. FTI, w analizie opartej na danych sprzedażowych innych firm, a nie na swojej ankiecie, dokłada do tej listy napoje gazowane, lody i czekoladę. Rośnie niewiele i skromnie: najbardziej jogurt, do tego świeże owoce, batony odżywcze i przekąski mięsne. Wydatki w barach szybkiej obsługi i kawiarniach spadły według Cornella o około 8 procent. Z tego samego materiału FTI wynika z kolei, że osoby leczone wolą jeść mniej, a częściej, i kupują mniej, ale drożej.

Badania nie mówią tego wprost, ale ten układ jest wymowny. Skoro lek wycisza przede wszystkim głód i zachcianki, a z koszyka najmocniej ubywa chipsów i słodyczy, to właśnie przy tych półkach zapadało sporo decyzji, które z głodem nie miały wiele wspólnego. Nie jest to zarzut wobec nikogo. To podpowiedź, od której półki zacząć, gdy chcesz coś zmienić.

Mniej jedzenia to nie to samo co lepsze jedzenie

I tu kryje się pułapka, o której mówi się rzadziej niż o spadku sprzedaży chipsów.

W tym samym badaniu Cornella spadły bowiem także zakupy produktów podstawowych: pieczywa, mięsa i jajek. Mniejszy apetyt nie wybiera, z czego rezygnuje. Jeżeli zjadasz mniej, każdy posiłek musi nieść więcej wartości, bo inaczej łatwo o niedobory.

Cztery amerykańskie towarzystwa naukowe zajmujące się medycyną stylu życia, żywieniem i leczeniem otyłości wydały w maju 2025 roku wspólne stanowisko o żywieniu pacjentów leczonych lekami GLP-1. Wymieniają w nim wprost trudności takiej terapii: dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, ryzyko niedoborów witamin i składników mineralnych oraz utratę mięśni i masy kostnej. Zalecenia są konsekwentne:

  • jedzenie możliwie mało przetworzone i bogate w składniki odżywcze, dobrane do pacjenta,
  • odpowiednia ilość białka razem z treningiem siłowym, żeby chronić mięśnie w czasie redukcji masy ciała,
  • ocena sposobu żywienia już na starcie leczenia i zapobieganie niedoborom w jego trakcie,
  • opanowanie dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.

To samo stanowisko podaje wniosek, który najbardziej przydaje się pacjentowi: osoby, które oprócz leku dostały uporządkowane wsparcie żywieniowe, traciły więcej na wadze, lepiej trzymały się leczenia i częściej utrzymywały efekt niż osoby leczone samym lekiem.

Co dzieje się z koszykiem po odstawieniu leku

Badanie Cornella przyniosło jeszcze jedną obserwację, może najważniejszą w całym temacie. Gdy uczestnicy przestawali przyjmować lek, ich wydatki na żywność wracały do poziomu sprzed terapii, a skład koszyka wypadał nieco gorzej niż przed jej rozpoczęciem.

Lek zmienia zakupy, dopóki go przyjmujesz. Żeby zmiana została, potrzebne jest coś, co zostanie z Tobą po odstawieniu. Dlatego Światowa Organizacja Zdrowia w wytycznej o stosowaniu leków GLP-1 z grudnia 2025 roku pisze, że osobom leczonym tymi lekami można zaproponować intensywne wsparcie w zmianie zachowań, obejmujące zdrowe odżywianie i aktywność fizyczną, i przypomina, że sam lek nie rozwiąże problemu otyłości. Czas terapii dobrze jest więc wykorzystać na przebudowę jadłospisu, póki głód nie podpowiada tak głośno.

A co z tego widać w Polsce

Uczciwa odpowiedź brzmi: porównywalnych polskich danych o tym, jak leki GLP-1 zmieniają zakupy, nie ma. Nie da się więc przenieść amerykańskich liczb na nasze sklepy i nie próbujemy tego robić.

Różni nas też dostęp do leczenia. W Polsce nie ma refundacji farmakologicznego leczenia otyłości. Część leków GLP-1 jest refundowana wyłącznie w cukrzycy typu 2.

Sama choroba jest za to u nas powszechna. Według Narodowego Funduszu Zdrowia nadwagę lub otyłość ma trzech na pięciu dorosłych Polaków, a otyłość co czwarty. Lekcja z amerykańskich paragonów nie wymaga więc amerykańskich danych: to, co kupujemy bez głodu, jest pierwszym miejscem, w którym można szukać zmiany, z lekiem albo bez niego.

Leki GLP-1 a nawyki żywieniowe w leczeniu otyłości: od czego zacząć

Ten tekst nie jest zachętą do sięgania po leki. Lek jest jednym z narzędzi leczenia otyłości, stosowanym wtedy, gdy są do tego wskazania, i zawsze razem z dietą i ruchem. O tym, czy w Twoim przypadku ma sens, decyduje lekarz po ocenie stanu zdrowia, a nie reklama ani znajomi.

W Balticmed prowadzimy leczenie otyłości jako proces, a nie jako receptę: od oceny stanu zdrowia i chorób współistniejących, przez ustalenie realnego celu, po sprawdzanie, co naprawdę się zmienia. Jeżeli w grę wchodzi lek, porozmawiaj z lekarzem także o tym, jak jeść przy mniejszym apetycie i co zrobić, żeby nowe nawyki zostały z Tobą po zakończeniu terapii. O refundacji leków na otyłość pisaliśmy szerzej w osobnym artykule, opisującym stan na luty 2026 roku.

Podsumowanie

Amerykańskie paragony pokazują coś, co każdy z nas mógłby wyczytać z własnych: gdy głód i zachcianki cichną, w koszyku najbardziej ubywa przekąsek i słodyczy. Liczby o miliardach dolarów to w większości prognozy i ankiety, a pomiar na rzeczywistych transakcjach mówi o spadku wydatków całego gospodarstwa domowego o około 5 procent w pół roku. Lek ułatwia zmianę, ale sam jej nie utrwala, bo po odstawieniu zakupy wracają do dawnego poziomu. Dlatego tak dużo zależy od tego, czego nauczysz się w czasie leczenia.

Przy następnych zakupach przejrzyj paragon jeszcze raz. Jeżeli najwięcej kosztowało to, czego nie kupiłeś z głodu, a z masą ciała od dawna nie możesz sobie poradzić, zacznij od rozmowy z lekarzem.

Bibliografia i źródła:

lek. Karol Klęczar Zespół Balticmed

Ten artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje wizyty u lekarza. Jeśli objawy Cię niepokoją, skonsultuj się z lekarzem.

Newsletter Balticmed

Podobał się artykuł? Dostawaj kolejne

Nowe teksty naszych lekarzy prosto na skrzynkę, raz na dwa tygodnie. Bez spamu, wypiszesz się jednym kliknięciem.

Chcesz to skonsultować z lekarzem?

Nasi lekarze przyjmują w 19 placówkach w Szczecinie i regionie. Wybierz przychodnię blisko domu i umów wizytę — często jeszcze tego samego dnia.

Znajdź swoją przychodnię

Newsletter

W każdą środę wysyłamy jednego maila o zdrowiu

Artykuły naszych lekarzy, nowe usługi i przypomnienia sezonowe. Bez spamu, wypiszesz się jednym kliknięciem.

Nowość dla pacjentów

Balticmed ma już aplikację!

Receptę na leki stałe i skierowanie do poradni specjalistycznej zamówisz teraz prosto z telefonu. Aplikacja jest bezpłatna i działa na iPhone'ach oraz smartfonach z Androidem.

Tylko dla pacjentów Balticmed. Dowiedz się więcej