Edukacja · 8 października 2026
Badanie krwi na chorobę Alzheimera: co biomarkery z krwi już potrafią, a czego nie rozstrzygają
Autor: dr n. med. Karolina Machowska-Sempruch Najpierw ucieka nazwisko sąsiadki. Potem przy obiedzie po raz drugi pada to samo pytanie. W końcu ktoś z rodziny siada wieczorem z telefonem, wpisuje w wyszukiwarkę „badanie krwi…

Autor: dr n. med. Karolina Machowska-Sempruch
Najpierw ucieka nazwisko sąsiadki. Potem przy obiedzie po raz drugi pada to samo pytanie. W końcu ktoś z rodziny siada wieczorem z telefonem, wpisuje w wyszukiwarkę „badanie krwi Alzheimer” i trafia na nagłówek: wystarczy jedno pobranie krwi.
Ten nagłówek jest tylko częściowo prawdziwy i właśnie dlatego może wprowadzać w błąd. Biomarkery oznaczane we krwi rzeczywiście zmieniły diagnostykę choroby Alzheimera. Od lipca 2025 roku obowiązują wytyczne określające, kiedy i w jaki sposób można wykorzystywać takie testy w praktyce klinicznej, a część z nich jest dostępna również w Polsce.
Nie jest to jednak proste „badanie krwi na Alzheimera”. Wynik nie odpowiada sam w sobie na pytanie, czy ktoś ma chorobę Alzheimera, a tym bardziej nie pozwala przewidzieć jej u zdrowej osoby. Pokazuje obecność określonych zmian biologicznych związanych z chorobą i ma znaczenie przede wszystkim wtedy, gdy interpretuje się go razem z objawami, badaniem lekarskim i pozostałymi elementami diagnostyki.
Dlatego poniżej rozdzielam trzy kwestie, które w internetowych nagłówkach często zlewają się w jedną: co właściwie mierzą biomarkery z krwi, komu takie badanie może realnie pomóc i dlaczego nie powinno się wykonywać go „na wszelki wypadek”.
Co naprawdę pokazuje badanie krwi w kierunku choroby Alzheimera?
Choroba Alzheimera zaczyna się w mózgu na długo przed pierwszym zapomnianym słowem. Odkładają się złogi amyloidu, zmienia się białko tau. Do niedawna, żeby to zobaczyć, trzeba było zbadać płyn mózgowo-rdzeniowy pobrany przez nakłucie lędźwiowe albo wykonać tomografię emisyjną z podaniem znacznika, czyli PET.
Biomarkery z krwi robią coś innego. Nie pokazują mózgu, tylko mierzą stężenie białek, które z tych zmian przedostają się do krwi. Najlepiej opisany z nich to p-tau217, czyli forma białka tau ufosforylowana w jednym konkretnym miejscu. Podwyższone stężenie p-tau217 w osoczu wiąże się z większym prawdopodobieństwem, że w mózgu jest patologia alzheimerowska, ale nie jest prostą miarą jej nasilenia. Wytyczne Alzheimer’s Association z 2025 roku analizują obok niego jeszcze cztery wskaźniki: odsetkowy stosunek p-tau217 do formy nieufosforylowanej, p-tau181, p-tau231 oraz stosunek amyloidu Aβ42 do Aβ40.
Jedno zdanie, z którego wynika cała reszta tego tekstu: badanie z krwi ocenia, jak prawdopodobna jest w mózgu patologia amyloidowa, a nie rozstrzyga, czy ktoś ma chorobę Alzheimera. To dwie różne rzeczy. Złogi amyloidu bywają u osób, które nie mają i nie będą mieć objawów. Kłopoty z pamięcią bywają u osób, u których przyczyna leży zupełnie gdzie indziej i czasem daje się odwrócić. Właśnie dlatego polskie rekomendacje każą zaczynać od lekarza rodzinnego i od badań, które te odwracalne przyczyny wykluczają, a nie od markera.

Kiedy badanie krwi może wystarczyć do rozpoznania choroby Alzheimera?
Przez kilka lat problem z badaniami krwi w kierunku choroby Alzheimera był dość prosty: testów przybywało, każdy miał własne wyniki skuteczności, ale brakowało wspólnych zasad pozwalających ocenić, któremu z nich można zaufać. Zmieniło się to w lipcu 2025 roku, kiedy Alzheimer’s Association opublikowało pierwsze wytyczne kliniczne dotyczące biomarkerów oznaczanych we krwi. Nie wskazano w nich konkretnego producenta ani testu. Zamiast tego określono, jak dokładne musi być badanie, aby można było wykorzystać je w diagnostyce.
Ustalono dwa poziomy wiarygodności. Oba dotyczą jednak konkretnej grupy: osób, które mają już zaburzenia poznawcze i zgłosiły się z nimi do specjalistycznego ośrodka zajmującego się zaburzeniami pamięci.
Pierwszy poziom to test o czułości co najmniej 90 procent i swoistości co najmniej 75 procent. Mówiąc prościej: powinien wykrywać zdecydowaną większość osób, u których rzeczywiście występują zmiany typowe dla choroby Alzheimera, a jednocześnie możliwie rzadko wskazywać je u osób, które ich nie mają. Taki test może być pierwszym filtrem diagnostycznym. Wynik ujemny może pomóc wykluczyć patologię alzheimerowską, natomiast wynik dodatni powinien zostać potwierdzony dokładniejszą metodą: badaniem płynu mózgowo-rdzeniowego lub PET.
Drugi poziom jest bardziej wymagający: zarówno czułość, jak i swoistość muszą wynosić co najmniej 90 procent. Jeżeli konkretny test rzeczywiście osiąga taką dokładność, według wytycznych może w odpowiedniej sytuacji zastąpić badanie PET lub badanie płynu mózgowo-rdzeniowego.
Brzmi to jak duży przełom (i nim jest), ale wytyczne zawierają ważne zastrzeżenie. Oba zalecenia są warunkowe i oparte na dowodach o niskiej pewności. Oznacza to, że obecna wiedza przemawia za wykorzystaniem takich badań, ale danych wciąż jest za mało, aby traktować te zasady jako niepodważalną regułę.
Są jeszcze dwa ograniczenia, o których łatwo zapomnieć. Po pierwsze, wytyczne nie dotyczą zdrowych osób, które chcą sprawdzić swoje przyszłe ryzyko choroby Alzheimera. Odnoszą się do pacjentów, u których zaburzenia poznawcze zostały już stwierdzone i wymagają wyjaśnienia. Po drugie, napis „biomarker Alzheimera” na wyniku laboratoryjnym nie oznacza automatycznie, że test jest wystarczająco dokładny. Jakość dostępnych oznaczeń bardzo się różni i wiele komercyjnych testów nie osiąga progów określonych w wytycznych.
Dlatego badanie krwi nie zastępuje oceny lekarskiej. Ma być jednym z elementów diagnostyki, obok rozmowy z pacjentem i jego bliskimi, oceny funkcji poznawczych, badania neurologicznego i, jeśli są potrzebne, innych badań.
Jak to wygląda w praktyce?
Dobrym przykładem jest badanie opublikowane w 2025 roku w „Nature Medicine”, obejmujące 1767 osób z objawami poznawczymi. Wśród nich 548 było pacjentami podstawowej opieki zdrowotnej. Badano u nich jeden z najlepiej poznanych obecnie biomarkerów: p-tau217.
Przy zastosowaniu jednego punktu odcięcia test prawidłowo klasyfikował około 89-91 procent pacjentów w poradniach specjalistycznych i około 85 procent w podstawowej opiece zdrowotnej.
Jeszcze lepsze wyniki uzyskiwano, stosując dwa progi zamiast jednego. Jeden pozwalał z dużym prawdopodobieństwem uznać wynik za ujemny, drugi za dodatni. Pomiędzy nimi pozostawała jednak szara strefa. Trafiało do niej 12-17 procent badanych. U tych osób samo badanie krwi nie dawało odpowiedzi i konieczna była dalsza diagnostyka.
To ważne, bo dobrze pokazuje, czym w rzeczywistości jest postęp w tej dziedzinie. Nie polega on na tym, że „jedno badanie krwi wykrywa Alzheimera”. Chodzi raczej o to, że u odpowiednio wybranego pacjenta dobry biomarker może pomóc szybciej zdecydować, kto wymaga dalszych, bardziej skomplikowanych badań, a u kogo można z dużym prawdopodobieństwem wykluczyć zmiany charakterystyczne dla choroby.
Dla porównania, wcześniejsze badania wskazywały, że przy rozpoznaniu opartym na samej ocenie klinicznej błędnie zakwalifikowanych może być nawet 35 procent pacjentów w poradniach specjalistycznych i 39 procent w podstawowej opiece zdrowotnej. Nie można jednak bezpośrednio zestawić tych liczb z wynikami badania p-tau217, ponieważ pochodzą z innych badań i innych grup pacjentów. Pokazują natomiast, dlaczego poszukuje się dodatkowych, obiektywnych narzędzi wspierających diagnostykę.
Pierwszy test dopuszczony przez FDA
W maju 2025 roku amerykańska Agencja Żywności i Leków dopuściła do obrotu pierwszy test tego rodzaju. Oznacza on we krwi stosunek p-tau217 do amyloidu Aβ42. Co ważne, FDA bardzo precyzyjnie określiła jego zastosowanie: ma pomagać w diagnostyce osób od 50. roku życia, które mają już objawy pogorszenia funkcji poznawczych i są oceniane w specjalistycznym ośrodku.
W badaniu, na podstawie którego test dopuszczono do obrotu, uczestniczyło 499 osób z zaburzeniami poznawczymi. Spośród osób z dodatnim wynikiem badania krwi 91,7 procent miało również potwierdzone złogi amyloidu w badaniu PET lub badaniu płynu mózgowo-rdzeniowego. Z kolei u 97,3 procent osób z ujemnym wynikiem krwi badania potwierdzające także nie wykazały patologii amyloidowej. Część pacjentów otrzymała jednak wynik niejednoznaczny.
Tych liczb nie można przenieść na zdrową osobę bez problemów z pamięcią. Wiarygodność dodatniego lub ujemnego wyniku zależy między innymi od tego, jak często badana patologia występuje w grupie, w której wykonujemy test. Dlatego ten sam wynik ma inne znaczenie u pacjenta skierowanego do poradni pamięci z postępującymi zaburzeniami poznawczymi, a inne u zdrowej osoby wykonującej badanie z ciekawości.
Sama FDA podkreśla zresztą, że nie jest to badanie przesiewowe ani samodzielny sposób rozpoznawania choroby Alzheimera. Fałszywie dodatni wynik może prowadzić do niepotrzebnego stresu i dalszych badań, a fałszywie ujemny opóźnić właściwe rozpoznanie.
Historia tego testu pokazuje też, dlaczego jakość oznaczenia ma znaczenie. W grudniu 2025 roku producent rozpoczął w Stanach Zjednoczonych wycofywanie określonych partii odczynników, kalibratorów i materiałów kontrolnych, ponieważ mogły zawyżać wyniki i zbyt często kwalifikować je jako dodatnie lub pośrednie. Nie oznaczało to wycofania samego testu z rynku, problem dotyczył konkretnych serii produktów w amerykańskiej dystrybucji.
I jeszcze jedno ważne zastrzeżenie: dopuszczenie testu przez FDA dotyczy Stanów Zjednoczonych. Nie oznacza automatycznie, że ten sam test jest dostępny lub ma taki sam status w Polsce.
Najważniejszy wniosek jest więc prosty: badanie krwi może dziś bardzo pomóc w diagnostyce choroby Alzheimera, ale tylko wtedy, gdy wykonuje się właściwy test, u właściwej osoby i we właściwym momencie diagnostyki. Nie jest to „test na Alzheimera”, który warto zrobić profilaktycznie każdemu, kto czasem zapomina nazwiska.
Czy w Polsce można już wykonać badanie krwi w kierunku choroby Alzheimera?
Tak, takie badania są już w Polsce dostępne, ale na razie prywatnie. Oznaczenie p-tau217 można wykonać w komercyjnych laboratoriach, także w sieciach mających punkty pobrań w całym kraju. Przykładowo jedno z dużych laboratoriów oferuje obecnie badanie za 699 zł, a na wynik czeka się około tygodnia. Badanie jest przeznaczone przede wszystkim dla osób, które mają już zaburzenia pamięci lub innych funkcji poznawczych. Oznaczenia te nie są obecnie refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, koszt ponosi pacjent.
Ważne jest jednak to, co dzieje się z wynikiem później. Prawidłowe stężenie biomarkera może zmniejszyć prawdopodobieństwo, że przyczyną objawów jest choroba Alzheimera, ale nie zamyka diagnostyki u osoby, której pamięć lub inne funkcje poznawcze rzeczywiście się pogarszają. Z kolei podwyższony wynik nie powinien być traktowany jak samodzielne rozpoznanie choroby.
Od problemów z pamięcią do diagnozy
W 2026 roku polskie towarzystwa naukowe przedstawiły zalecaną ścieżkę diagnostyczną dla osób z podejrzeniem otępienia. W praktyce ma ona przebiegać etapami.
Pierwszym miejscem kontaktu jest lekarz rodzinny. Jego zadaniem jest wstępna ocena pamięci i innych funkcji poznawczych oraz poszukiwanie przyczyn, które mogą dawać podobne objawy, a są potencjalnie odwracalne. Jeśli problemy utrzymują się lub narastają, kolejnym etapem jest poradnia neurologiczna, geriatryczna albo psychiatryczna, gdzie przeprowadza się dokładniejszą ocenę i próbuje ustalić przyczynę zaburzeń.
Dopiero na dalszym etapie, jeśli sytuacja tego wymaga, wykorzystuje się bardziej specjalistyczne metody, takie jak badanie płynu mózgowo-rdzeniowego czy badania PET. To zalecany model postępowania, a nie gwarancja, że każdy z tych etapów jest obecnie w Polsce równie łatwo dostępny i finansowany przez NFZ.
Gdzie w tej ścieżce jest badanie krwi?
Na razie jego miejsce jest dość precyzyjnie określone: biomarker ma pomagać lekarzowi w diagnostyce, a nie zastępować całą diagnostykę.
Prof. Joanna Siuda, współautorka polskich rekomendacji, wskazuje, że p-tau181 (marker szczególnie przydatny do wykluczania patologii alzheimerowskiej) mógłby w przyszłości znaleźć zastosowanie już na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej. Z kolei p-tau217, który lepiej sprawdza się w potwierdzaniu zmian charakterystycznych dla choroby Alzheimera, widzi przede wszystkim jako narzędzie opieki specjalistycznej.
To podejście jest obecnie ostrożniejsze niż amerykańskie wytyczne, które dopuszczają możliwość zastąpienia PET lub badania płynu mózgowo-rdzeniowego odpowiednio dokładnym testem z krwi. W Polsce dodatni wynik biomarkera nadal traktuje się przede wszystkim jako element prowadzący do dalszej diagnostyki. Trzeba przy tym zaznaczyć, że jest to stanowisko przedstawione przez współautorkę rekomendacji, a nie dosłowny zapis samego dokumentu.
Najbardziej praktyczna przeszkoda jest dziś prosta: badania biomarkerów z krwi nie są refundowane.
A co, jeśli wynik potwierdzi chorobę Alzheimera?
To pytanie staje się coraz ważniejsze, ponieważ w Unii Europejskiej są już zarejestrowane dwa leki skierowane przeciwko amyloidowi: lekanemab i donanemab. Nie są to jednak leki dla każdego pacjenta z chorobą Alzheimera.
Oba są przeznaczone dla wybranych osób na wczesnym etapie choroby (z łagodnymi zaburzeniami poznawczymi lub łagodnym otępieniem spowodowanym chorobą Alzheimera), u których potwierdzono obecność patologii amyloidowej. Wskazanie w Unii Europejskiej obejmuje osoby bez allelu ApoE ε4 lub posiadające jedną jego kopię, ale nie homozygoty ApoE ε4/ε4. Ograniczenie to wynika przede wszystkim z ryzyka powikłań związanych z leczeniem, w tym ARIA.
Sama rejestracja leku w Unii Europejskiej nie oznacza jednak, że jest on automatycznie refundowany w Polsce. W marcu 2026 roku Ministerstwo Zdrowia informowało, że nie wpłynął jeszcze wniosek o refundację tych terapii. W przypadku donanemabu sytuacja później się zmieniła: w sierpniu 2026 roku rozpoczęła się procedura jego oceny refundacyjnej. To początek procesu, a nie decyzja o finansowaniu leczenia.
Po co więc diagnozować chorobę wcześnie, skoro dostęp do nowych terapii pozostaje ograniczony? Powodów jest więcej niż samo leczenie. Wczesna diagnostyka pozwala znaleźć inne, czasem odwracalne przyczyny pogorszenia pamięci, odpowiednio leczyć choroby współistniejące, zaplanować dalszą opiekę i przygotować pacjenta oraz rodzinę na kolejne etapy choroby. Daje też choremu czas na podejmowanie decyzji dotyczących własnej przyszłości wtedy, kiedy nadal może w pełni w nich uczestniczyć.
Badanie krwi jest więc w Polsce dostępne, ale nie jest skrótem prowadzącym od pobrania krwi prosto do rozpoznania choroby Alzheimera. To nowe i obiecujące narzędzie, które ma największą wartość wtedy, gdy jest częścią dobrze zaplanowanej diagnostyki osoby, u której rzeczywiście pojawiły się zaburzenia poznawcze.
Dlaczego nie warto badać biomarkerów Alzheimera „na wszelki wypadek”?
Najczęstsze pytanie po takim artykule brzmi: skoro badanie jest, to czy nie zrobić go zawczasu, zanim cokolwiek się dzieje. Odpowiedź jest zgodna po obu stronach, po stronie wytycznych i po stronie laboratoriów, a jej powody warto znać.
Wytyczne amerykańskie w ogóle nie obejmują osób bez objawów, bo napisano je dla pacjentów z już stwierdzonymi zaburzeniami poznawczymi. Laboratorium, które to badanie sprzedaje, pisze to samo: oznaczenie nie pozwala przewidzieć, czy i kiedy objawy wystąpią, i nie jest zalecane jako rutynowe badanie przesiewowe u osób bez objawów.
Powód jest statystyczny i dotyczy każdego badania, nie tylko tego. Im mniejsza szansa, że badana osoba faktycznie choruje, tym większa część wyników dodatnich okazuje się fałszywa. Dlatego wytyczne każą uwzględniać prawdopodobieństwo choroby jeszcze przed pobraniem krwi. Ten sam test, który u pacjenta z zaburzeniami pamięci jest cenny, u zdrowego pięćdziesięciolatka zaczyna głównie straszyć. Część wyników dodatnich okaże się w takiej grupie fałszywa i o mózgu badanego nie powie niczego. Te prawdziwe mówią o jego biologii, ale i one nie odpowiadają na jedyne pytanie, które konkretnego człowieka naprawdę obchodzi, czyli czy i kiedy pojawią się objawy. Warto też pamiętać o strefie pośredniej. W przytoczonym wyżej badaniu p-tau217, przy schemacie dwóch progów, wpadało do niej od 12 do 17 procent osób z objawami. Ta liczba opisuje tamten test i tamtą grupę, ale pokazuje rzecz ogólniejszą: z takiego pobrania da się wyjść bez żadnej odpowiedzi.
Kiedy niepokój o pamięć jest powodem do wizyty
Zapominanie zdarza się każdemu i samo w sobie nie jest objawem choroby. Narodowy Fundusz Zdrowia wymienia jedenaście sygnałów, które powinny skłonić do rozmowy z lekarzem. Najczęściej zauważa je nie sam zainteresowany, tylko rodzina:
- powtarzanie tych samych pytań w krótkich odstępach czasu i zapominanie niedawnych wydarzeń,
- trudność z wykonaniem czynności znanych od lat,
- kłopoty z mową, czyli szukanie słów albo gorsze rozumienie tego, co mówią inni,
- dezorientacja w czasie i miejscu, na przykład gubienie się na znanej trasie,
- kłopot ze skupieniem uwagi i z podjęciem prostej decyzji,
- gorsza ocena sytuacji, widoczna przy zakupach i przy pieniądzach,
- kłopot ze znalezieniem rzeczy,
- odkładanie rzeczy w nietypowe miejsca,
- trudność z rozumieniem tego, co się widzi, i z oceną odległości,
- zmiany nastroju i zachowania: drażliwość, apatia, obojętność,
- wycofanie się z życia towarzyskiego i zawodowego.
Jest jednak sytuacja, która na wizytę nie czeka. W chorobie Alzheimera objawy z tej listy narastają zwykle powoli, tygodniami i miesiącami. Jeżeli którykolwiek z nich przyszedł nagle, w ciągu godzin albo z dnia na dzień, to zupełnie inna sprawa i inny numer telefonu. Nagłe kłopoty z mówieniem lub z rozumieniem mowy, opadnięcie kącika ust albo drętwienie twarzy, osłabienie czy drętwienie ręki lub nogi, nagłe zaburzenia widzenia, kłopot z chodzeniem i silny ból głowy to objawy udaru: dzwoń pod 112 albo 999, nie umawiaj wizyty. Dzwoń także wtedy, gdy objawy po chwili minęły. Narodowy Fundusz Zdrowia pisze to wprost: po pomoc trzeba sięgnąć przy każdym objawie udaru, nawet jeśli pojawia się i mija albo znika zupełnie. Objaw, który sam ustąpił, bywa zapowiedzią udaru w ciągu najbliższych dwóch dni. Nagłe splątanie i dezorientacja u osoby w każdym wieku są tak samo pilne. Brytyjska służba zdrowia każe w takiej sytuacji dzwonić pod numer alarmowy albo jechać na oddział ratunkowy, a nie umawiać wizyty, bo za nagłym splątaniem stoi czasem zakażenie, udar, spadek poziomu cukru, uraz głowy, działanie leków albo zatrucie tlenkiem węgla. Część z tych przyczyn da się szybko opanować, inne zagrażają życiu, i właśnie dlatego każda z nich wymaga natychmiastowej oceny, a nie czekania na wizytę.
Trudności, które narastają powoli, też nie każą czekać z kalendarzem w ręku. Jeżeli są nowe, pogłębiają się albo zaczynają przeszkadzać w codziennych sprawach, to już jest powód do wizyty. Pierwszym krokiem nie jest badanie z krwi, tylko rozmowa z lekarzem rodzinnym. To on ocenia ogólny stan zdrowia, przyjmowane leki i podstawowe wyniki badań, a potem decyduje, czy potrzebna jest wizyta u neurologa.
Jeżeli masz 60 lat albo więcej i jesteś ubezpieczony w Narodowym Funduszu Zdrowia, ocena funkcji poznawczych wchodzi w zakres bezpłatnego bilansu „Moje Zdrowie”: wypełniasz ankietę w aplikacji mojeIKP albo w przychodni, wykonujesz badania, a na wizycie podsumowującej personel ocenia także pamięć i inne funkcje poznawcze. Jeżeli ankieta wykaże ryzyko zaburzeń poznawczych, dochodzi do tego krótki test Mini-Cog. Po pięćdziesiątce taki bilans przysługuje co trzy lata.
I jedna praktyczna rzecz, która ułatwia wizytę bardziej niż jakikolwiek wynik: przyjdź z notatką. Kilka zdań o tym, co i od kiedy zauważyliście, spisanych najlepiej razem z kimś bliskim, mówi lekarzowi więcej niż godzina wspominania w gabinecie.
Podsumowanie
Badanie krwi w kierunku choroby Alzheimera przestało być zapowiedzią i jest dostępne także w Polsce, prywatnie i bez refundacji. Pokazuje jednak co innego, niż sugerują nagłówki: szacuje, czy w mózgu obecna jest patologia amyloidowa, u osoby, która ma już objawy i jest prowadzona przez lekarza. Progi jakości są od 2025 roku opisane liczbami, a część dostępnych testów ich nie spełnia.
Dla kogoś, kto niepokoi się o własną pamięć albo o pamięć bliskiej osoby, praktyczny wniosek jest prostszy, niż się wydaje. Badanie z krwi nie zastępuje rozpoznania i nie jest dobrym pierwszym krokiem. Pierwszym krokiem jest opisanie tego, co się zmieniło, i pokazanie tego lekarzowi. Reszta drogi, jeżeli okaże się potrzebna, ma dziś wyraźnie mniej białych plam niż jeszcze dwa lata temu.
Bibliografia i źródła:
- Palmqvist S, Whitson HE, Allen LA i wsp. „Alzheimer’s Association Clinical Practice Guideline on the use of blood-based biomarkers in the diagnostic workup of suspected Alzheimer’s disease within specialized care settings”. Alzheimer’s & Dementia 2025;21(7):e70535. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40729527/
- Alzheimer’s Association, komunikat z konferencji AAIC 2025 o pierwszych wytycznych dla biomarkerów z krwi, 29 lipca 2025 r. https://aaic.alz.org/releases-2025/clinical-practice-guideline-blood-based-biomarkers.asp
- Palmqvist S, Warmenhoven N, Anastasi F i wsp. „Plasma phospho-tau217 for Alzheimer’s disease diagnosis in primary and secondary care using a fully automated platform”. Nature Medicine 2025;31(6):2036-2043. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12176611/
- Alzheimer’s Association: „First Blood Test Used in Diagnosing Alzheimer’s Cleared by FDA”, maj 2025 r. https://www.alz.org/news/2025/fda-clears-blood-test-alzheimers-diagnosis
- Fujirebio, komunikat o dopuszczeniu do obrotu testu Lumipulse G pTau 217/β-Amyloid 1-42 Plasma Ratio, 16 maja 2025 r. https://www.fujirebio.com/en-us/news-events/fujirebio-receives-marketing-clearance-for-lumipulser-g-ptau-217bamyloid-142-plasma-0
- „Wykrywanie i diagnostyka choroby Alzheimera, najnowsze polskie wytyczne” (omówienie rekomendacji Polskiego Towarzystwa Alzheimerowskiego i Sekcji Alzheimerowskiej Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, 2026 r.). https://medkurier.pl/wykrywanie-i-diagnostyka-choroby-alzheimera-najnowsze-polskie-wytyczne/
- ALAB laboratoria: „Badanie p-tau217, czy zmiany związane z chorobą Alzheimera można wykryć przed objawami?”. https://www.alab.pl/centrum-wiedzy/badanie-p-tau217-czy-zmiany-zwiazane-z-choroba-alzheimera-mozna-wykryc-przed-objawami/
- Diagnostyka: „Białko pTau217, badanie z krwi wspomagające diagnostykę choroby Alzheimera” (cennik i opis badania). https://diag.pl/sklep/pakiety/bialko-ptau217-badanie-z-krwi-wspomagajace-diagnostyke-choroby-alzheimera/
- Polityka Zdrowotna: „MZ: nie ma wniosków o refundację nowych terapii choroby Alzheimera”, 25 marca 2026 r. https://politykazdrowotna.com/artykul/mz-nie-ma-wnioskow-n2249761
- pacjent.gov.pl (Narodowy Fundusz Zdrowia): „11 sygnałów, które wskazują na alzheimera”. https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/11-sygnalow-ktore-wskazuja-na-alzheimera
- pacjent.gov.pl: „Program Moje Zdrowie” (zakres bilansu, ocena funkcji poznawczych od 60. roku życia, warunek ubezpieczenia, skala Mini-Cog przy stwierdzonym ryzyku). https://pacjent.gov.pl/program-moje-zdrowie
- pacjent.gov.pl (Narodowy Fundusz Zdrowia): „Niespodziewany udar” (objawy udaru, numery alarmowe 112 i 999). https://pacjent.gov.pl/zapobiegaj/niespodziewany-udar
- National Health Service: „Confusion” (nagłe splątanie u osoby w dowolnym wieku jako stan wymagający natychmiastowej pomocy, numer alarmowy albo oddział ratunkowy, lista przyczyn). https://www.nhs.uk/symptoms/confusion/
- Alzheimer’s Association: „Clinical Practice Guideline: Blood-Based Biomarkers in Specialty Care” (brzmienie obu zaleceń razem z siłą rekomendacji i pewnością dowodów). https://www.alz.org/alz-pro/hub/care-pathway/blood-based-biomarkers-guideline
- U.S. Food and Drug Administration: „FDA Clears First Blood Test Used in Diagnosing Alzheimer’s Disease”, 16 maja 2025 r. https://www.fda.gov/news-events/press-announcements/fda-clears-first-blood-test-used-diagnosing-alzheimers-disease
- U.S. Food and Drug Administration, decyzja 510(k) K242706, „Substantial Equivalence Determination Decision Summary” (brzmienie wskazania: dorośli od 50. roku życia zgłaszający się z objawami pogorszenia funkcji poznawczych do ośrodka specjalistycznego). https://www.accessdata.fda.gov/cdrh_docs/reviews/K242706.pdf
- U.S. Food and Drug Administration, baza wycofań wyrobów medycznych: wycofania Z-1301-2026, Z-1302-2026, Z-1303-2026 i Z-1304-2026 (Fujirebio Diagnostics, wskazane partie odczynników, kalibratorów i kontroli do oznaczenia pTau 217 w osoczu; zgłoszone 11 grudnia 2025 r., status otwarty). https://api.fda.gov/device/recall.json?search=product_res_number:%22Z-1302-2026%22
- Europejska Agencja Leków, charakterystyka produktu Leqembi (lekanemab): wskazanie u nosicieli heterozygotycznych ApoE ε4 i u osób bez tego allelu, pozwolenie z 15 kwietnia 2025 r. https://www.ema.europa.eu/en/medicines/human/EPAR/leqembi
- Europejska Agencja Leków, charakterystyka produktu Kisunla (donanemab): wskazanie u nosicieli heterozygotycznych ApoE ε4 i u osób bez tego allelu, pozwolenie z 24 września 2025 r. https://www.ema.europa.eu/en/medicines/human/EPAR/kisunla
- Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, zlecenie 172/2026 (ocena donanemabu, wpłynęło 18 sierpnia 2026 r.). https://bip.aotm.gov.pl/zlecenia-mz-2026/1125-materialy-2026/9818-172-2026-zlc
Ten artykuł ma charakter edukacyjny i nie zastępuje wizyty u lekarza. Jeśli objawy Cię niepokoją, skonsultuj się z lekarzem.