Otyłość to choroba.
Można ją skutecznie leczyć
Otyłość nie jest problemem estetycznym. To przewlekła choroba, która z czasem postępuje i prowadzi do coraz poważniejszych konsekwencji zdrowotnych. Im wcześniej rozpocznie się leczenie, tym większa szansa na poprawę zdrowia, jakości życia i uniknięcie trwałych powikłań.
Otyłość to choroba z ponad 200 powikłaniami
Choroba otyłościowa zwiększa ryzyko rozwoju ponad 200 schorzeń, w tym:
- cukrzycy typu 2
- nadciśnienia tętniczego
- chorób sercowo-naczyniowych
- bezdechu sennego
- chorób stawów i kręgosłupa
Ma także udowodniony wpływ na wzrost ryzyka co najmniej 12 typów nowotworów, m.in. raka jelita grubego, piersi, endometrium czy trzustki.
Leczenie otyłości to realna forma profilaktyki wielu ciężkich chorób a nie „opcjonalny dodatek” do zdrowego stylu życia.
Leczenie otyłości może wydłużać życie nawet o 8-10 lat
Nieleczona choroba otyłościowa skraca oczekiwaną długość życia.
Badania pokazują, że skuteczne leczenie otyłości może wydłużyć życie nawet o kilka, a w niektórych przypadkach do 8–10 lat — szczególnie gdy terapia zostanie rozpoczęta wcześnie.
Im dłużej choroba trwa bez leczenia, tym większe ryzyko poważnych, często nieodwracalnych powikłań.
Badanie SELECT wykazało około 20% redukcję ryzyka zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych, co potwierdza, że leczenie otyłości realnie wpływa nie tylko na masę ciała, ale także na przeżycie pacjentów.
Skuteczne leczenie otyłości to nie „walka z wagą”, ale:
- więcej energii w codziennym funkcjonowaniu
- lepszy sen i mniejsze zmęczenie
- poprawa sprawności i komfortu ruchu
- lepsze samopoczucie psychiczne
Celem jest trwała poprawa zdrowia i jakości życia, którą można utrzymać przez lata.
Odbierz bezpłatny e-book
Wiemy, że rozpoczęcie leczenia otyłości nie jest łatwe.
Wiele osób ma za sobą lata prób, rozczarowań i sprzecznych informacji.
Na podstawie pracy z setkami pacjentów wiemy, z czym najczęściej mierzą się osoby na początku leczenia i jak bezpiecznie przejść przez pierwsze kroki.
Ten e-book powstał po to, by pomóc Ci zrozumieć chorobę otyłościową i przygotować się do leczenia.
Zespół który rozumie wagę problemu
W Centrum Leczenia Otyłości Balticmed pracuje zespół lekarzy, którzy na co dzień zajmują się leczeniem choroby otyłościowej — nie teoretycznie, lecz w realnej pracy z pacjentami.
Łączymy wiedzę medyczną, doświadczenie kliniczne i empatyczne podejście, bo wiemy, że leczenie otyłości to coś więcej niż liczby i wyniki badań.

W swojej pracy stawia na spokojne, partnerskie prowadzenie chorego — od rozpoznania, przez dobór terapii, po długofalowe wsparcie.
Certyfikat Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości oraz codzienna praktyka kliniczna pozwalają jej dobierać leczenie zgodnie z aktualnymi wytycznymi i indywidualnymi potrzebami pacjenta.

Specjalizuje się w kompleksowym leczeniu choroby otyłościowej u dorosłych pacjentów.
W swojej pracy stawia na spokojne, partnerskie prowadzenie chorego — od rozpoznania, przez dobór terapii, po długofalowe wsparcie.
Certyfikat Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości oraz codzienna praktyka kliniczna pozwalają mu dobierać leczenie zgodnie z aktualnymi wytycznymi i indywidualnymi potrzebami pacjenta.

Specjalizuje się w nowoczesnych metodach leczenia, w tym w wykorzystaniu osobistych pomp insulinowych (OPI) oraz systemów ciągłego monitorowania glikemii (CGM).
Jego podejście łączy wiedzę medyczną z praktycznym rozumieniem codziennych wyzwań pacjentów z chorobami metabolicznymi.
Sprawdź nasz Instagram
Dostępne w placówkach
Mity o leczeniu otyłości, które nie powinny Cię powstrzymywać
Czy leki na otyłość mogą powodować utratę wzroku?
W ostatnim czasie w mediach coraz częściej pojawia się mit, że nowoczesne leki stosowane w leczeniu otyłości mogą prowadzić do utraty wzroku, najczęściej w kontekście rzadkiego schorzenia określanego jako NAION. Te obawy są w dużej mierze napędzane przez medialne wypowiedzi osób, które nie zajmują się leczeniem otyłości ani medycyną, a ich przekaz rzadko opiera się na rzetelnych danych naukowych.
NAION, czyli nietętnicza przednia niedokrwienna neuropatia nerwu wzrokowego, to schorzenie polegające na nagłym pogorszeniu widzenia wynikającym z zaburzeń ukrwienia nerwu wzrokowego. W praktyce klinicznej występuje ono niemal wyłącznie u osób po 50. roku życia, obciążonych chorobami takimi jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe czy obturacyjny bezdech senny. Istotną rolę odgrywa również wrodzona budowa anatomiczna oka, na którą nie mamy wpływu i która nie jest związana z farmakoterapią.
Pacjenci leczeni z powodu otyłości lub cukrzycy już z samej natury choroby należą do grupy podwyższonego ryzyka incydentów naczyniowych — niezależnie od stosowanego leczenia. Kluczowym czynnikiem ryzyka jest przede wszystkim wieloletnia, źle wyrównana glikemia, a nie sam fakt przyjmowania nowoczesnych leków.
Co pokazują dane? W dużych badaniach klinicznych obejmujących ponad 60 tysięcy pacjentów, obserwowanych łącznie przez ponad 100 tysięcy pacjento-lat, nie stwierdzono ani jednego pewnego przypadku NAION u osób leczonych analogami GLP-1. Odnotowano jedynie pojedyncze przypadki uznane za „prawdopodobne”, z częstością poniżej 0,01%. Co istotne, podobne zdarzenia występowały również w grupach przyjmujących placebo, a częstość ich występowania była praktycznie taka sama.
Mówiąc prościej — ryzyko NAION u pacjentów leczonych nowoczesnymi lekami jest skrajnie niskie i nie różni się istotnie od ryzyka u osób, które tych leków nie stosują. Zdecydowanie większym zagrożeniem dla wzroku i zdrowia są powikłania nieleczonej cukrzycy i otyłości, takie jak retinopatia cukrzycowa, udar mózgu czy zawał serca.
Dlatego w praktyce najważniejsze jest nie unikanie leczenia, lecz jego właściwe dobranie, kontrola czynników ryzyka i regularna opieka lekarska. Nowoczesne leczenie otyłości nie odbiera wzroku — przeciwnie, poprzez poprawę kontroli metabolicznej może chronić przed powikłaniami, które w rzeczywistości zdarzają się znacznie częściej.
Czy leczenie otyłości może powodować raka tarczycy?
Jednym z najczęściej powtarzanych mitów dotyczących nowoczesnego leczenia otyłości jest obawa przed rakiem tarczycy. Wynika ona głównie z ostrzeżeń zawartych w ulotkach leków oraz uproszczonych przekazów medialnych, które nie uwzględniają kontekstu biologicznego ani danych z badań u ludzi.
Warto zacząć od faktu, który rzadko wybrzmiewa w tych dyskusjach: sama otyłość jest udowodnionym czynnikiem ryzyka rozwoju raka tarczycy. Przewlekły stan zapalny, insulinooporność i zaburzenia hormonalne związane z nadmiarem tkanki tłuszczowej sprzyjają proliferacji komórek tarczycy. Oznacza to, że nieleczona otyłość realnie zwiększa ryzyko nowotworowe — także w obrębie tarczycy.
Skąd więc wzięły się ostrzeżenia dotyczące leków? Ich źródłem są badania na gryzoniach, u których po podawaniu analogów GLP-1 obserwowano rozrost komórek C tarczycy i rozwój raka rdzeniastego. Problem polega na tym, że biologia tarczycy gryzoni i ludzi znacząco się różni. Komórki C tarczycy u szczurów mają bardzo dużą liczbę receptorów GLP-1, podczas gdy u ludzi ich ekspresja jest minimalna lub nieobecna. Mechanizm, który działa u zwierząt laboratoryjnych, nie przekłada się na organizm człowieka.
Co istotne, doniesienia te dotyczą bardzo rzadkiego nowotworu — raka rdzeniastego tarczycy, który stanowi około 1–2% wszystkich nowotworów tarczycy i często ma podłoże genetyczne. Wieloletnie badania kliniczne oraz obserwacje setek tysięcy pacjentów leczonych analogami GLP-1 nie wykazały wzrostu ryzyka raka tarczycy u ludzi. Duże analizy populacyjne, w tym badania skandynawskie, nie potwierdziły związku między tym leczeniem a zachorowalnością na nowotwory tarczycy.
Również europejskie agencje regulacyjne po szczegółowym przeglądzie danych uznały, że nie ma dowodów na związek przyczynowo-skutkowy między tymi lekami a rakiem tarczycy. Ostrzeżenia mają charakter ostrożnościowy i wynikają z danych zwierzęcych, a nie z obserwacji klinicznych u ludzi.
Podsumowując: rzeczywistym zagrożeniem dla zdrowia jest nieleczona otyłość, która zwiększa ryzyko wielu nowotworów. Dostępne dane wskazują, że skuteczne leczenie otyłości — poprzez poprawę metabolizmu i redukcję masy ciała — może to ryzyko w dłuższej perspektywie zmniejszać. Bilans korzyści zdecydowanie przewyższa teoretyczne, niepotwierdzone w badaniach klinicznych obawy.
Czy leki na otyłość mogą powodować ostre zapalenie trzustki?
Obawa przed ostrym zapaleniem trzustki to jeden z najczęściej powtarzanych mitów dotyczących nowoczesnego leczenia otyłości. Warto jednak jasno powiedzieć: samo ryzyko zapalenia trzustki jest znacznie silniej związane z otyłością, cukrzycą i alkoholem niż z leczeniem farmakologicznym.
Osoby chorujące na otyłość i cukrzycę typu 2 już na starcie mają 2–3 razy wyższe ryzyko ostrego zapalenia trzustki, niezależnie od tego, czy przyjmują jakiekolwiek leki. Najczęstszymi przyczynami OZT w tej grupie są kamica żółciowa, bardzo wysoki poziom trójglicerydów oraz alkohol. W praktyce klinicznej to właśnie alkohol pozostaje jednym z najsilniejszych i najlepiej udokumentowanych czynników ryzyka zapalenia trzustki, zdecydowanie przewyższającym jakiekolwiek ryzyko lekowe.
Wokół analogów GLP-1 i GIP pojawiły się pytania, czy mogą one „uszkadzać trzustkę”. Aktualna wiedza wskazuje, że nie ma dowodów na bezpośrednie, toksyczne działanie tych leków na trzustkę. Jeśli w pojedynczych przypadkach dochodzi do zapalenia, to najczęściej mechanizm jest pośredni i dobrze znany z innych sytuacji klinicznych. Szybka, skuteczna redukcja masy ciała — niezależnie od metody (także po operacjach bariatrycznych) — sprzyja powstawaniu kamicy żółciowej i tzw. „błota żółciowego”. To właśnie kamienie żółciowe są najczęstszą przyczyną ostrego zapalenia trzustki, a nie sam lek.
Co pokazują dane? Duże metaanalizy badań klinicznych z lat 2024–2025, obejmujące dziesiątki tysięcy pacjentów leczonych semaglutydem i tirzepatydem, nie wykazały istotnego statystycznie wzrostu ryzyka ostrego zapalenia trzustki w porównaniu do placebo. Częstość tego powikłania była bardzo niska — poniżej 1% — i podobna w grupach leczonych oraz kontrolnych. W części analiz długoterminowych ryzyko było nawet niższe u pacjentów leczonych, co wiązano z poprawą kontroli metabolicznej i redukcją masy ciała.
Dlatego w praktyce klinicznej kluczowe znaczenie ma właściwa kwalifikacja pacjenta, a nie unikanie leczenia u wszystkich. Ostrożność zaleca się głównie u osób, które w przeszłości przebyły ostre zapalenie trzustki lub mają aktywną kamicę żółciową. Dla zdecydowanej większości pacjentów korzyści z leczenia otyłości — która sama w sobie zwiększa ryzyko OZT — przewyższają minimalne, teoretyczne ryzyko związane z farmakoterapią.
Warto też jasno podkreślić: nieleczona otyłość i nadużywanie alkoholu są znacznie groźniejsze dla trzustki niż nowoczesne leczenie metaboliczne. Dlatego decyzje terapeutyczne powinny opierać się na faktach i rozmowie z lekarzem, a nie na uproszczonych przekazach z internetu.
Leki na otyłość a kamica pęcherzyka żółciowego – co jest prawdą?
W przeciwieństwie do mitów o raku tarczycy czy utracie wzroku, ryzyko kamicy pęcherzyka żółciowego podczas leczenia otyłości jest zjawiskiem realnym i dobrze udokumentowanym. Warto jednak jasno powiedzieć, skąd ono się bierze i dlaczego nie jest ono specyficzne wyłącznie dla leków.
Najważniejszym czynnikiem ryzyka kamicy nie jest sam lek, lecz szybka i skuteczna redukcja masy ciała. To zjawisko od lat obserwujemy także u osób, które chudną intensywnie dzięki diecie lub po operacjach bariatrycznych — w tej grupie kamica może dotyczyć nawet 30–50% pacjentów w pierwszym roku po zabiegu. Mechanizm jest czysto metaboliczny: podczas spalania dużych ilości tkanki tłuszczowej do żółci trafia więcej cholesterolu, a wątroba nie nadąża z produkcją odpowiedniej ilości soli żółciowych. Żółć staje się „gęstsza”, powstaje tzw. błoto żółciowe, z którego mogą krystalizować się kamienie. Taki proces może wystąpić przy każdej skutecznej metodzie odchudzania — niezależnie od tego, czy jest to dieta, operacja czy farmakoterapia.
Leki z grupy analogów GLP-1 mogą dodatkowo nieznacznie zwiększać to ryzyko, ponieważ wpływają na pracę pęcherzyka żółciowego, spowalniając jego opróżnianie. Połączenie dwóch zjawisk — szybkiej utraty masy ciała i wolniejszego odpływu żółci — rzeczywiście sprzyja powstawaniu kamieni. Dlatego mówi się, że kamica jest w pewnym sensie „ceną skutecznego leczenia”.
Co mówią liczby? W dużych badaniach klinicznych kamica pęcherzyka żółciowego dotyczyła około 3 na 100 pacjentów leczonych semaglutydem, w porównaniu do około 2 na 100 w grupach kontrolnych. W przypadku tirzepatydu dane są nieco bardziej korzystne, choć ryzyko również istnieje i — podobnie jak w innych metodach leczenia — zależy głównie od tempa spadku masy ciała. Warto podkreślić, że w liczbach bezwzględnych mówimy o niewielkim odsetku pacjentów, a nie o regule.
Najważniejsze jest jednak to, że kamica pęcherzyka żółciowego jest powikłaniem uleczalnym, a w razie potrzeby leczenie chirurgiczne jest rutynowe i bezpieczne. Co więcej, istnieją metody zmniejszania ryzyka — odpowiednie tempo redukcji masy ciała, kontrola lipidów, właściwe nawodnienie, a u wybranych pacjentów także leczenie farmakologiczne zmniejszające ryzyko tworzenia się kamieni.
Dlatego w praktyce klinicznej nie chodzi o unikanie skutecznego leczenia otyłości, lecz o świadome prowadzenie terapii i czujność na objawy, takie jak ból pod prawym łukiem żebrowym. Bilans korzyści pozostaje jednoznaczny: ryzyko kamicy jest niewielkie w porównaniu z udowodnionymi korzyściami leczenia otyłości, takimi jak zmniejszenie ryzyka cukrzycy, zawału serca czy udaru mózgu.
Krótko mówiąc: to nie lek „robi kamienie” — robi je skuteczne chudnięcie. A skuteczne leczenie otyłości, mimo tego ryzyka, pozostaje jedną z najważniejszych inwestycji w zdrowie.
„Leki na otyłość to droga na skróty”
To mit, który sprawia, że wiele osób odkłada leczenie, mimo że choroba postępuje. Przekonanie, że farmakoterapia otyłości to „pójście na łatwiznę”, opiera się jednak na błędnym założeniu, że otyłość jest wyłącznie kwestią silnej woli, a nie chorobą.
Dziś wiemy, że choroba otyłościowa wiąże się z zaburzeniami regulacji głodu i sytości, zmianami hormonalnymi oraz adaptacją metaboliczną organizmu, który broni wyższej masy ciała. Dlatego u wielu pacjentów sama dieta i aktywność fizyczna — mimo ogromnego wysiłku — nie wystarczają do trwałego leczenia. To nie jest porażka pacjenta, lecz biologia choroby.
Leki stosowane w leczeniu otyłości nie „odchudzają za pacjenta”. Nie spalają kalorii zamiast niego i nie zastępują zdrowych nawyków. Ich rolą jest przywrócenie bardziej prawidłowej regulacji apetytu, zmniejszenie patologicznego głodu i ułatwienie utrzymania zmian stylu życia. To dokładnie ta sama logika, według której stosujemy leki w nadciśnieniu, cukrzycy czy depresji — jako wsparcie leczenia, a nie jego zaprzeczenie.
Warto też jasno powiedzieć: największą „drogą na skróty” jest nieleczenie choroby, która prowadzi do cukrzycy, zawałów serca, udarów mózgu i nowotworów. Leczenie otyłości to proces wymagający czasu, zaangażowania i współpracy z lekarzem — farmakoterapia nie upraszcza go, ale czyni go możliwym do utrzymania.
Sięganie po skuteczne, bezpieczne leczenie nie jest oszukiwaniem organizmu. Jest świadomą decyzją o leczeniu choroby i inwestycją w zdrowie na kolejne lata.
„Leki na otyłość uszkadzają wątrobę”
To jeden z mitów, który brzmi logicznie tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości, w przypadku wątroby mamy dziś do czynienia nie z zagrożeniem, ale z jednym z największych postępów w leczeniu chorób metabolicznych ostatnich lat.
Stłuszczeniowa choroba wątroby związana z dysfunkcją metaboliczną (MASLD) dotyczy nawet 70% osób z otyłością i cukrzycą typu 2. U części pacjentów przechodzi ona w postać zapalną (MASH), która może prowadzić do włóknienia, marskości i niewydolności wątroby. Przez wiele lat jedynym zaleceniem była „dieta i ruch” — bez skutecznych leków, które realnie cofałyby zmiany w wątrobie.
To zmieniło się wraz z rozwojem nowoczesnych leków stosowanych w leczeniu otyłości. Analogi GLP-1 oraz leki łączące GLP-1 i GIP są dziś uznawane za najbardziej obiecującą terapię dla pacjentów ze stłuszczeniem wątroby. Duże badania kliniczne z lat 2024–2025 pokazały, że u znacznej części pacjentów dochodzi do ustąpienia zapalenia wątroby, poprawy prób wątrobowych (ALT, AST), a nawet cofania się włóknienia — czyli zmian, które bez leczenia prowadzą do marskości.
Co ważne, ten korzystny wpływ nie wynika wyłącznie z redukcji masy ciała. Leki te działają bezpośrednio na metabolizm wątroby: zmniejszają odkładanie tłuszczu, ograniczają stan zapalny i poprawiają wrażliwość na insulinę. Innymi słowy — nie „obciążają” wątroby, lecz pomagają ją regenerować.
U niektórych pacjentów w pierwszych tygodniach leczenia, zwłaszcza przy szybkiej utracie masy ciała, może dojść do przejściowego, niewielkiego wzrostu enzymów wątrobowych. Nie jest to objaw uszkodzenia wątroby, lecz znane i odwracalne zjawisko związane z intensywną przebudową metaboliczną. W dłuższej perspektywie parametry wątrobowe ulegają poprawie.
Podsumowując: leki na otyłość nie uszkadzają wątroby. Wręcz przeciwnie — dla pacjentów z otyłością i stłuszczeniową chorobą wątroby są dziś jedną z najlepszych dostępnych opcji leczenia, która może zapobiec rozwojowi marskości w przyszłości. W tym przypadku strach przed leczeniem jest znacznie groźniejszy niż samo leczenie.
Dołącz do 50,000+ zadowolonych Pacjentów
Cennik
Leczenie otyłości
Centrum Medyczne Kaszubska
Dlaczego Balticmed?
Może Cię również zainteresować
Diabetolog
Nasz diabetolog specjalizuje się w diagnostyce, leczeniu oraz profilaktyce cukrzycy typu 1 i 2. Oferujemy indywidualne podejście do każdego pacjenta, które obejmuje farmakoterapię, insulinoterapię oraz edukację dotyczącą diety i stylu życia. Regularne kontrole pozwalają zapobiegać powikłaniom cukrzycowym, a celem leczenia jest poprawa jakości życia pacjentów i skuteczna kontrola poziomu glukozy we krwi.
Dietetyk
Nasz dietetyk oferuje wsparcie w zakresie żywienia, pomagając pacjentom w osiągnięciu i utrzymaniu zdrowej masy ciała oraz poprawie nawyków żywieniowych. W oparciu o indywidualne potrzeby pacjentów, dietetyk tworzy spersonalizowane plany żywieniowe, wspomagające leczenie różnych schorzeń oraz poprawiające ogólną jakość życia.
Kardiolog
Nasz kardiolog specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu chorób serca oraz układu krążenia. Oferujemy kompleksowe badania, w tym echokardiografię, EKG, holter ciśnieniowy i EKG. Celem naszych usług jest wczesne wykrywanie i skuteczne leczenie schorzeń sercowo-naczyniowych, co ma na celu poprawę jakości życia pacjentów.